Znacie ten stary dowcip o pracowniku Fabryki Łucznika w czasach PRL? Facet wynosił z zakładu części, bo chciał żonie złożyć maszynę do szycia. Nosił, składał, przymierzał i za każdym razem, gdy skończył, wychodził mu Kałasznikow. Z Ministerstwem Finansów i systemem KSeF jest podobnie. Obiecywali nowoczesne, uszczelnione narzędzie ułatwiające życie przedsiębiorcom, a jak przyszło co do…

